W oczekiwaniu na kolejne literki do wyszywania powstaly trzy zakladki. Moja siostra poprosila mnie o zrobienie ich dla swoich znajomych. Dwie to lubiane przeze mnie schematy Jeremiah Junction:
I jedna z tulipanami i pierwsza litera imienia:
Teraz trzeba je jeszcze uszyc... Ta z tulipanami chce podszyc tasma 'aida'. Z gory widac tylko jej brzeg a i od spodu tez jest ladnie.
No wlasnie, mialo byc kolorowo a tu znowu brazy... W oczekiwaniu na kolejne literki wyszylam misia dla nowonarodzonej coreczki mojej przyjaciolki. Ten misiek bardzo mi sie podoba, mam inne jego schematy i pewnie jeszcze cos z nim wyhaftuje.
Teraz wracam do igly i tamborka... Obiecuje, ze nastepny wpis bedzie kolorowy bo zabralam sie za zakladki...
Dziekuje wszystkim za cudne komentarze!!! Jestescie kochane!
Aha i chyba rozwiazal sie moj problem z komentarzami...
Koniec! Koniec! Kolejna 'literka' gotowa! Jak poprzednie, wyszycie zajelo mi miesiac, bez trzech dni... Ale bardzo dobrze sie je wyszywa i co dziwne, ten haft sie nie nudzi. Mimo, ze sa tylko brazy. Wiele z Was pisze, ze podziwia mnie za cierpliwosc... Kochane, mysle, ze kazda osoba ktora wyszywa jest cierpliwa. Chociaz co dziwne, ja do osob cierpliwych nie naleze. Jak jeszcze mieszkalam z rodzicami robilam dla mamy serwete z frywolitek. I za kazdym razem jak mama mnie widziala mowila 'jaka Ty masz cierpliwosc'... Ja, ktora cierpliwa nie jestem. Ale to chyba zamilowanie do haftu sprawia, ze jestem cierpliwa i moglabym wyszywac 24 godziny na dobe. Tak wiec litera gotowa czeka na wyslanie. Ponizej trzy zdjecia:
Czekajac na kolejne litery zaczelam cos 'kolorowego' dla nowonarodzonej corci mojej przyjaciolki.
W dalszym ciagu mam problemy z komentarzami. Przykro mi, bo sledze Wasze blogi na biezaco a nic nie moge napisac...
Mysia - literek wszystkich jest dwadziescia... Ja zrobilam do tej pory cztery... Jeszcze troche zostalo.
Mieta - ja tez widzialam gdzies w internecie inne wzory z tej serii ale Madame Butterfly podoba mi sie najbardziej!
Co by nie bylo, ze pisze i zanudzam Was tylko brazowymi literami chcialam pokazac Wam moja 'Madame Butterfly'. To ta sama, ktora mam na okladce mojego bloga. Dalam jej w prezencie mojej mamie. I teraz wisi sobie w moim starym pokoju.
Po tygodniowej przerwie maluchy wrocily do przedszkola. Bo teraz majac dwojke dzieci w przedszkolu i przeziebienie musze mnozyc x 2. Tak wiec zaczelismy przedszkole a ja mam wiecej czasu na prace nad literka. Wszystkie wolne chwile poswiecam tylko jej... Majac wiecej czasu w ciagu dnia nie musze siedziec wieczorami i wyszywac. Brakuje jeszcze troche ale ja juz widze koniec... Moze nie w tym ale w nastepnym tygodniu ja skoncze. A czekajac na przesylke z kolejnymi literami moze uda mi sie wyszyc cos 'kolorowego'...
No to zaczynamy kolejna literke. Prawde mowiac to juz ja zaczelam tydzien temu. W tym momencie wyglada tak:
Po miesiecznej, wakacyjnej przerwie chcialabym troszke nadrobic zaleglosci i skonczyc ja jeszcze we wrzesniu. Zobaczymy czy sie uda. Tu schemat w calosci, zolte pola to to co juz wyszyte.
A teraz cos przyjemnego. Jak tylko zobaczylam ta skrzynke wiedzialm, ze bedzie moja :-) I tak za dwanascie euro stalam sie jej posiadaczka. Chociaz bardziej jest dla szyjacych, moja zmieni troche branze i bedzie dla tej co wyszywa...
Tu w srodku, troche juz zagospodarowana.
A to dwie nowe kawki powstaly jeszcze w sierpniu. Niewiele ich przybywa, ale pomalutku idziemy naprzod:
Pisze w dalszym ciagu ze starego komputera wiec problemy sa caly czas. Z komentarzami mam w dalszym ciagu problemy. Ale tak sobie pomyslalam, ze bede moze mogla pisac je jako 'anonimowy' i podpisywac sie adresem mojego bloga... Potem sprobuje...
Jestem... Wrocilam juz tydzien temu ale czas tak szybko leci... Wypoczelismy, nalykalismy sie swiezego powietrza, bawilismy sie na plazy i w cieplym morzu... Zawsze szkoda wracac... Na polu krzyzykowym nie powstalo wiele krzyzykow. Plany mialam ale nie udalo mi sie zrealizowac zbyt wiele. Zrobilam dwa komplety sliniaczkow do przedszkola dla moich maluchow. Wyszyte i uszyte dla Diego:
I te dla Luki. Literki i kolory wybrane przez dzieci. Zazyczyli sobie kolorowe imiona, kazda literka w innym kolorze.
Powstal tez maly Puchatek naszyty na reczniku, tez do przedszkola:
A to zdjecie zrobione dzis rano... Zaczynamy razem nowa przygode. Od dzis oba moje skarby chodza do przedszkola... Emocje, wrazenia, teraz cisza w domu... Ale taka jest kolej rzeczy... Skarby moje, powodzenia! Mama Was bardzo kocha!
Zaczelam tez kolejna literke ale o tym w kolejnym poscie...